Katarzyna

prawnik kanonista z wykształcenia i z zamiłowania również:)

Po przepracowaniu kilku lat w Metropolitalnym Sądzie Warszawskim postanowiła założyć bloga www.poradykanoniczne.pl. Poprzez niego pragnie przybliżyć zasady panujące w Kościele Katolickim. Indywidualnie również udzieli porad kanonicznych, po wcześniejszym umówieniu się na spotkanie, w zakładce

 

Gdy mamy już ustalonych świadków w procesie o stwierdzenie nieważności małżeństwa, błędnie nazywanym "rozwodem kościelnym", to często strony procesowe zastanawiają się nad dołączeniem do akt dowodów obciążających drugą stronę. Zastanawiają się czy kserokopie listów (tak, jeszcze taka forma komunikacji istnieje), wydruków e-maili, sms-ów czy pogawędek z portali społecznościowych są dowodami w sprawie czy też nie? Czy kompromitujące zdjęcia drugiej strony pomogą czy zaszkodzą? No i co zrobić z ewentualną dokumentacją medyczną lub psychologiczną? Otóż! Wszelkie tego typu informacje, o ile pokrywają się z tytułem sporu, warto dołączyć do akt. Jednakże, o ile nad sms-ami, e-mailami, czatami z portali społecznościowych należałoby się zastanowić i przemyśleć, czemu ma to służyć, to dokumentacja medyczna powinna znaleźć się w aktach.

Świadkowie w procesie kościelnym zawsze przysparzali niemałych kłopotów stronom procesowym. Ileż to razy słyszałam pytanie czy na pewno muszą byc powoływani w procesie kościelnym o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ileż to razy musiałam tłumaczyć, że ich obecność w Sądzie jest konieczna dla pełnego nakreślenia sprawy. Ileż to razy słyszałam historie młodych osób, którzy próbowali mnie przekonać, że nie mają żadnych świadków, gdyż na przykład nie żyją. Otóż, zapewniam Was, że świadkowie zawsze jacyś są! Mogą to być rodzice stron procesowych, rodzeństwo, przyjaciele, znajomi, a nawet sąsiedzi czy goście weselni. Słowem wszyscy, byleby znali okoliczności poznania się stron i rozpadu ich małżeństwa.

Świadkowie lub świadki, jak to mówił pewien zaprzyjaźniony ksiądz, są to osoby, które znają okoliczności małżeństwa stron. Okoliczności, czyli inaczej mówiąc: okres narzeczeństwa, okres ślubu i wesela oraz okres poślubny stron.

Przybliżając Wam temtykę działania sądów kościelnych, tłumaczenia pojęć i zasad zacznę od pewnej żartobliwej sytuacji, która wydarzyła się kilka lat temu.

Próbując dowiedzieć się w czym tkwi problem pewnego małżeństwa, nie mogłam ustalić, ani przybliżonej daty pojawienia się pierwszych nieporozumień między małżonkami, ani przyczyny ich konfliktów. Drążąc temat definicjami kodeksowymi niczego nie uzyskałam, więc skróciłam pytanie do minimum, z czego wywiązał się taki dialog:

- Co pozwany robił powódce? - zapytałam

- Po wódce, to on zazwyczaj spał.

Jest to doskonały przykład nieznajomości, a może nawet ignorancji niektórych pojęć. Dlatego spieszę z wyjaśnieniem.

Strona powodowa jest osobą, która składa do Sądu Kościelnego skargę powodową. Jest po prostu osobą wszczynającą proces kościelny. I jak sama nazwa wskazuje, powódka jest kobietą, natomiast powód jest mężczyzną.

Strona pozwana natomiast, jest osobą przeciwną, która zgodnie z przepisami prawa, ma obowiązek odpowiadać stronie powodowej. I podobnie jak w przypadku strony powodowej, pozwana jest kobietą, a pozwany mężczyzną.

Copyrights © 2014 - 2020 PORADY KANONICZNE Katarzyna Magnuszewska, Warszawa, NIP: 5222605195, poradykanoniczne.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.